niedziela, 6 października 2013

Warszawskie

Zaczęło się! Już po pierwszym studenckim zjeździe. Czteroletnia wygoda nocowania w Poznaniu, przyjeżdżania dzień wcześniej i buszowania bez opamiętania po sklepach dobiegła końca. Skończyła się miejscówka w której spędziłam cztery świetne lata ...  zaczęły się dojazdy samochodem dość żmudne zresztą i czasochłonne. Człowiek do wygody potrafi się szybko przyzwyczaić, a ja jestem tego typowym przykładem, z drugiej strony ciężko się dziwić skoro jeszcze w maju 30 minut po zakończeniu zajęć docierałam do mieszkania. Doceniałam to szczególnie zimą gdy delektowałam się ciepłą herbatką z książką w ręce, podczas gdy co niektórzy znajomi zaczynali podróż autobusem.
Tymczasem teraz powrót do domu zajmuje mi co najmniej 3 razy tyle i wiąże się ze staniem w korkach, wracam zmęczona i zdenerwowana. 
Na pocieszenie zajadam się ciachami, które sprawiają że na usta znów powraca uśmiech. Są przecudowne z tegorocznymi powidłami z węgierek.
Przepis na ciasteczka pochodzi z serii Biblioteczki Poradnika Domowego "Przepisy czytelników - WIOSNA" z 1994 roku.

Recepturę na powidła macie TUTAJ na wypadek gdyby ktoś z Was przypomniał sobie że miał je zrobić;)


Składniki 
  • 50 dag mąki
  • 25 dag margaryny
  • 15 dag cukru
  • 2 jaja
  • 8 dag drożdży
  • parę łyżek mleka
  • powidła śliwkowe 
Dodatkowo
  • cukier na obtoczenie krążków

Sposób
Margarynę z mąką posiekać na stolnicy, dodać drożdże rozpuszczone w mleku, cukier, żółtka z 2 jajek i śmietanę. Gdy składniki się połączą, wyrobić rękami. Ciasto rozwałkować w połowie ciasta wykrawać szklanką pełne krążki, następnie w drugiej połowie połowie wykroić posługując się kieliszkiem dziurki do nałożenia powideł. Na 2 głębokich talerzach przygotować kolejno białka z 2 jajek oraz cukier. Ciastka z dziurką zanurzyć jedną stroną w białku a następnie w cukrze, następnie ułożyć na krążkach pełnych. Powstałe zagłębienia wypełnić powidłami. Piec na posmarowanej tłuszczem blaszce w temperaturze 180 stopni na złoty kolor. 




14 komentarzy:

  1. Bardzo apetycznie wyglądają takie ciasteczka z "oczkiem" ze śliwkowych powideł:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyglądają jak z cukierni. Pychota. Właśnie piję herbatkę z cytryną i bardzo by mnie takie jedno uszczęśliwiło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chętnie bym się podzieliła;)

      Usuń
  3. Współczuję dojazdów - ja jeżdżę do pracy autem 20 minut, i czasem mnie to drażni...
    A ciasteczka wyglądają smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ciasteczka pierwsza klasa:) a dojazdy są meczące - mnie teraz 2 lata czekają takie wyprawy co 2 tyg po poltorej godziny prawie w jedna strone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam teraz w miesiącu 3 zjazdy, szczęście że to ostatni rok:)

      Usuń
  5. Ciasteczka wyglądają przepysznie. Jestem ciekawa skąd taka nazwa w książeczce, bo z Warszawy to nie kojarzę tego typu ciastek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze że nigdy się nad tym nie zastanawiałam:)

      Usuń
  6. Dobrze mieć na poprawę humoru takie ciasteczka gdzieś schowane:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo dobrze smakuje z konfltura pigwowa.

    OdpowiedzUsuń