sobota, 28 grudnia 2013

Karp z piekarnika


Są pewne potrawy bez których ciężko by nam było wyobrazić sobie Wigilię, albo bez których Wigilia nie byłaby Wigilią. U mnie taką właśnie potrawą jest ryba. O ile w ciągu roku jem w domu bardzo dużą gamę przeróżnych ryb, o tyle w Wigilię doceniam smak karpia, nie szczupaka, nie sandacza, ale koniecznie karpia!
Wiele osób twierdzi że w tej rybie nie widzi nic nadzwyczajnego, jest tłusta i czuć ją szlamem. Ja widzę w niej wszystko, a jej tłustość uważam za jej atut, co do mulistego posmaku, również nie mogę się zgodzić z tą opinią. Ważne jest abyśmy kupili faktycznie świeżą rybą w sprawdzonym miejscu. U mnie karpia kupuje się od lat w tym samym miejscu i nie mogę narzekać, co prawda dużą rolę odgrywa tu również jej odpowiednie przygotowanie, które zaczyna się już od samego wypatroszenia. My wolimy tą kwestię pozostawić sprzedającemu, który zabija i patroszy naszą rybkę. Jeśli jednak kupujecie karpia żywego musicie uważać aby nie uszkodzić mu podczas patroszenia woreczka żółciowego, jeśli tak się stanie mięso będzie gorzkie. Mamy już gotową rybkę i co dalej? Podam Wam nasz domowy sposób na przygotowanie karpia, tak aby porządnie przeszedł przyprawami. 
Mianowicie u mnie karpia kupuje się na tydzień przed przygotowywaniem, pokrojonego przyprawiamy wstępnie pieprzem, solą oraz delikatem do mięs (próbowałam wszelakich przypraw do ryb, jednak najbardziej smakuje nam przyprawiona delikatem), skrapiamy sokiem z cytryny. Kawałki ryby mrozimy przełożone plastrami cebuli. Na dzień przed Wigilią wyciągamy rybę do odmrożenia, w dzień Wigilii przygotowujemy ją do pieczenia według poniższego przepisu. 

Składniki
  • 2 kg karpia
  • 3 łyżki mąki
  • 2 jajka 
  • 15 dag bułki tartej
  • sól 
  • pieprz
  • przyprawa delikat do mięs
  • cytryna
  • olej do smażenia 
  • 2 łyżki masła
  • 1 duży por
Sposób 
Karpia przyprawiamy solą, pieprzem oraz delikatem, skrapiamy sokiem z cytryny. Panierujemy kolejno w mące, jajku i bułce tartej. Układamy na blasze piekarniczej. Skrapiamy olejem, pieczemy z dwóch stron na jasnozłoty kolor (około 1 godziny) w 180 st C. Pod koniec pieczenia na kawałeczki karpia układamy plasterki pora i wiórki z masła, zostawiamy do przeparowania. 



Wigilia 2013

2 komentarze:

  1. Karpia jadłam tylko smażonego i szczerze mówiąc w ogóle mi nie smakuje. Kto wie, może pieczona wersja sprawi, że polubię tą rybkę...? :) Zapisuję przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda pysznie! Ja właśnie eksperymentuje z karpiem według własnej inwencji, szkoda, że wcześniej nie widziałam tego przepisu..

    Lilka

    OdpowiedzUsuń